Telefon do przyjaciela.

Co robisz, gdy ktoś z twoich bliskich czy znajomych popada w melancholię – ma gorszy dzień czy też prawdziwe kłopoty i potrzebuje o tym porozmawiać?
Rzucasz wszystko by mu towarzyszyć? A może używasz stwierdzenia: Kto jak nie ty! – starając się pokazać, że jest przecież silny i nic go nie złamie.

Podejście jest dobre… ale nie w tej sytuacji.

Wsparcie drugiej osoby poprzez podkreślanie, że jest silna i ze wszystkim sobie poradzi działa, ale tylko w sytuacji, gdy ta osoba rzeczywiście nieźle sobie radzi i ma wyłącznie chwilowy kłopot, a jej nastawienie do życiowych spraw jest generalnie pozytywne. Wówczas podkreślenie jak bardzo jest dzielna i że jesteś z niej dumny – ma uzasadnienie i wzmaga u tej osoby poczucie sprawczości.

Co jednak czuje ktoś, kto na nie ma na nic siły, ochoty a tym bardziej pomysłu na to jak wyjść z określonej, bardzo trudnej dla niego sytuacji…
Czy twoje optymistyczne – Nie przejmuj się! Dasz przecież radę – pomoże?
Raczej nie. Nie pomoże jej także wspólne użalanie się nad jej losem.

Co wobec tego możesz zrobić, gdy przyjaciel dzieli się z tobą swoim kłopotem?

Najczęściej wystarczy po prostu wysłuchać drugą osobę z uwagą. Często już w trakcie wypowiedzi – myśli same się porządkują.

Pozwól więc wygadać się przyjacielowi, lecz nie roztrząsaj z nim negatywnych aspektów. Możesz też, w miarę możliwości, nakierować bliską osobę na poniższy sposób myślenia, który z powodzeniem sama stosuję:

  1. Grunt, to przyjrzeć się sprawie z dystansu, możliwie bez negatywnych emocji.
  2. Warto wyciągnąć kluczowy wniosek – wskazówkę do postępowania na przyszłość w podobnej sytuacji.
  3. Spojrzeć na życie tak, jakby trudny okres należał już do przeszłości i przyjrzeć się jak wygląda życie/sytuacja, gdy wszystko układa się po najlepszej myśli
  4. Rozważyć, jakie działania należy podjąć, żeby możliwie najszybciej wszystko ułożyło się pozytywnie
  5. Teraz jest czas na podjęcie pierwszego kroku z listy z punktu 4 powyżej.We wsparciu drugiej osoby należy być rzecz jasna empatycznym, jednak nie polega to na wchodzeniu w stan emocjonalny tej osoby. My mamy szansę spojrzeć na sprawę ze spokojem i z dystansu. Powinniśmy być dla rozmówcy lustrem – w znaczeniu pozytywnego odbicia rzeczywistości, która w chwilach zwątpienia i przemęczenia jawi się zwykle w ciemniejszych barwach.

    Podsumowując: wysłuchaj, nie użalając się – ale też nie pocieszaj na siłę utartymi frazesami. Skieruj uwagę rozmówcy na to, czego chce – a nie to, czego nie chce. Niech maluje w myślach i sercu świat pozytywny i pożądany, w miejsce niechcianego i skupi się na efektywnym działaniu, bo ono niesie z sobą dobrą energię.

    Dobrej energii życzę wszystkim, którzy czekają  z upragnieniem na wiosnę 🙂

Feel free to share: