Marka online czy wirtualne alter ego?

W moim środowisku nawet najbardziej zatwardziali przeciwnicy zakładania profili społecznościowych, marki online i widoczności w sieci, z czasem zmieniają zdanie. 'Stare’ przysłowie mówi przecież:

Jeśli nie ma cię w sieci, to najprawdopodobniej nie istniejesz.

Facebook to nie tylko scena do przedstawiania wyidealizowanego życia.

To także narzędzie do niemal bezpośredniej komunikacji z bliskimi i tzw. znajomymi. To miejsce, w którym można bardzo łatwo nawigować po wszelkiego rodzaju wydarzeniach, dzielić się przeżyciami, inspirować i być inspirowanym.

Linkedin to z kolei platforma dla i o profesjonalistach.

Linkedin, jako niekwestionowany lider w sektorze biznesowych sieci społecznościowych, cieszy się z roku na rok znaczącym wzrostem liczby użytkowników. W dużym stopniu z uwagi na wartościowy kontent oraz potrzebę przynależności ludzi wykształconych do społeczności biznesowych w miejsce platformy jaką jest Facebook.

Obecnie z portalu korzysta w Polsce około 3,3 mln unikalnych użytkowników. Są to osoby posiadające doświadczenie zawodowe i piastujące najczęściej średnie po wysokie stanowiska menedżerskie. Wśród nich największą grupę stanowią osoby w wieku 25-44 lat.

Jest też Instagram,

z którego funkcji Instagram Story wg statystyk korzysta codziennie ponad 200 milionów użytkowników! Nadal funkcjonuje nieźle Twitter. Posiadamy profile na wielu platformach specjalistycznych i lifestylowych, w firmowym intranecie, na platformach z ogłoszeniami o pracę, czy portalach randkowych. Istne wirtualne szaleństwo!

Gdy świat wirtualny przesłania realny…

Pomijam fakt, że aktywność w SM pochłania mnóstwo czasu. Poznałam jednak osoby, dla których życie realne wydaje się dużo uboższe niż wirtualne… W internecie mają tłumy ‘przyjaciół’, fanów i wszelkiej maści followersów. Są znani i wirtualnie lubiani. Część z nich przyznaje, że jednak nie potrafi odnaleźć się w świecie funkcjonującym poza komputerem czy smartfonem. Tu bowiem okazuje się, że wartościowych przyjaciół jest jak na lekarstwo. Nadal też jest wiele osób, które wręcz bronią się przed podjęciem działań związanych z obecnością ich marki online.

Nie dajmy się porwać szaleństwu wirtualnego świata. Celebrujmy prawdziwe życie 🙂

Pamiętam jak lata temu broniłam się przed Facebookiem. Przyjaciele na Malcie wymusili wręcz na mnie założenie profilu. Wszystkie nasze spotkania i wydarzenia komunikowane były bowiem na zamkniętej grupie kilkuset ‘ekspatów’. Ci którzy nie korzystali wówczas z rozwijającego się dopiero FB, stwarzali kłopoty, bo trzeba było powiadamiać ich za każdym razem telefonicznie lub smsowo.

Przyznam szczerze, że nie żywię specjalnej miłości do Facebooka. Osobiście postrzegam go właśnie jako pożeracza czasu wolnego, którego najczęściej u mnie brakuje. Wolne chwile wolę spędzić z dobrą książką. Korzystam jednak z Linkedina. I jest to moja świadoma decyzja o mocnym ograniczeniu widoczności w sieci na rzecz życia w realnym świecie.

…i staje się niezastąpiony.

Zdaję sobie oczywiście sprawę, jak mądrze i konsekwentnie prowadzona kampania w social media, wpływa na wzrost miesięcznych obrotów w biznesie. Wiem jakie zasięgi i przychody z nich osiągają influenserzy, prowadząc systematyczną komunikację na Instagramie, Youtube, czy Spotify (podcasty), ponieważ z kilkoma z nich współpracuję. Jestem świadoma tego, że wiele rodzajów biznesu nie odniosłoby sukcesu, gdyby nie skupienie wysiłków i nakładów na łapaniu facebookowych lajków.

Są jednak również branże i specjalizacje, gdzie tak jak w moim przypadku, klienci trafiają bardzo często z polecenia. Skupianie się wówczas ekspertów na atrakcyjności komunikacji w social media nie pozwoliłoby im realizować tak efektywnie prowadzonych projektów. Chyba, że do komunikacji w mediach online zatrudnią osoby zewnętrzne. Powstaje jednak wtedy pewnego rodzaju moralny dylemat.

Autentyczność i wiarygodność na wagę złota.

Czy jako człowiek-marka a jednocześnie ekspert w swojej dziedzinie, mogę oddać do zarządzania własną przestrzeń w sieci, zewnętrznym specjalistom?

Podczas sesji HUMANBRAND®, warsztatów czy zajęć ze studentami zajmujemy się rzecz jasna także budową marki online. Dotyczy to jednak strategii komunikacji i jej kluczowych wytycznych, w czym towarzyszę moim klientom.

Podczas naszej współpracy dopracujesz przy moim wsparciu profile zawodowe, w tym zdjęcia, filmiki i treści o sobie. Nie zajmuję się jednak stałym, długofalowym wsparciem klientów w obszaru komunikacji online.

Jeśli jednak potrzebujesz takiej pomocy, pozostawię cię w rękach profesjonalnego teamu, z którym pracuję przy różnego rodzaju projektach internetowych. Nie będą wykonywać wszystkiego za ciebie, ale możesz być pewny, że przejmą szereg zadań z zakresu social media i w dużym stopniu cię odciążą.

Napisz do mnie, jeśli potrzebujesz wsparcia w budowaniu własnej marki online.

Feel free to share: